A może by coś zmienić?

7/01/2015 Agnieszka 0 Comments



Życie to walka. Walka o miejsce na studiach,o serce wybranki czy o crocsy na wyprzedaży w Lidlu. Powiedzmy sobie szczerze, nie jest prosto. A już szczególnie ciężko, gdy po ryju trzeba dać samemu sobie.


Wstajesz rano. Rzuciłbyś budzikiem, gdyby nie fakt, że kosztował trochę ponad trzy kafle, a owocowe logo kiepsko wygląda na ścianie. Bierzesz prysznic, przeklinając sąsiadkę, której uwidziało się zmywanie o poranku. Jesz śniadanie, chociaż właściwie nie masz ochoty na jajka leżące na Twoim talerzu. Potem wychodzisz.

Idziesz. Właściwie nie wiesz po co, już od dawna wydaje Ci się, że każdy dzień przepełniony jest monotonią i nudą. Mimo kobiet, które jak uważasz, pchają Ci się do łóżka i grona przyjaciół niepamiętających Twojego imienia.

W szklanych fasadach nowego wieżowca dostrzegasz szarego człowieka. Mężczyznę, który nie prezentuje sobą żadnych wartości. Chłopaka, który zawsze płynął z prądem, miał z górki. Nie podejmował się żadnych wyzwań, bo na co one komu. Plan był prosty, wstać, przeżyć, iść spać, unosząc się ciągle na fali. Przez dłuższy czas było dobrze, choć teraz już chyba nie jest.

"Olać to" zwykłeś myśleć, jednak tym razem przez głowę przemknęła Ci krótka myśl, na tyle spontaniczna, że się nią zachłysnąłeś i na tyle mocna, by móc w Tobie zakiełkować

"A może by coś zmienić?" 

I właśnie tu zaczyna się Twoja walka. Droga do celu, czy jakkolwiek tam tego nie nazwiesz. Ktoś kiedyś powiedział, że zmianę świata zaczyna się od zmiany samego siebie. Szkoda tylko, że zapomniał dodać, że poruszenie nieba i ziemi to pestka w porównaniu z tym.


Agnieszka
zdjęcie: wallheaven