Dlaczego nigdy Ci się nie uda

6/30/2015 Agnieszka 0 Comments



Kiedy miałam 8 lat zapytali mnie kim chcę zostać jak dorosnę. Odpowiedziałam, że płatnym zabójcą. W wieku 12 lat dalej utrzymywałam swoje stanowisko, jednocześnie zdając sobie sprawę, że nie posiadam żadnych fizycznych cech umożliwiających mi moje marzenie.
Jako sprytny dzieciak udawało mi się ukrócić wszystkie pytania, odnośnie mojej przyszłości, właśnie w ten sposób. Zawsze działało. 

Jednak prawda była taka, że już wtedy wiedziałam jak potoczy się moje życie. To znaczy, jak chciałabym żeby się potoczyło. Zapytana o konkretny zawód nie byłam w stanie odpowiedzieć, myślę, że do teraz miałabym problem ze skonkretyzowaniem. Wiem natomiast, że kierunek, który obrałam lata temu, przyniesie mi szczęście. Mimo, że prawdopodobnie będę się borykać z problemami, które przeciętnemu Kowalskiemu są obce. 

Dziś, gdy ktokolwiek pyta o moje plany na przyszłość wszystkim odpowiadam to samo, chcę być sławna i obrzydliwie bogata. Każdy powinien mieć satysfakcję ze swojego życia, a że dla jednych jest to samochód na kredyt, a dla innych możliwość podróżowania po świecie, nie mi oceniać.

Bo tu nie chodzi o to, czego chcesz. Jakie to ma znaczenie, jeżeli nie robisz nic ku osiągnięciu celu? Ba, Ty nawet nie wierzysz, że możesz to mieć. 

Kiedy byliśmy młodsi mieliśmy ambitne plany, ktoś chciał zostać kosmonautą, kto inny projektantem na paryskich salonach. Lata mijają, a większość moich znajomych już dawno zapomniała o swoich marzeniach, pochłonięci przez rzeczywistość modlą się o staż w warszawskich korporacjach, licząc, że przyniesie im to choć skrawek szczęścia.

Jakiś czas temu, chcąc uzupełnić niedobór kofeiny, spotkałam Werę. Wera jest ode mnie starsza, jej babcia mieszkała w sąsiedniej kamienicy, więc chcąc nie chcąc nasze drogi skrzyżowały się w dzieciństwie. Właściwie, miałam z nią kontakt jeszcze przez dłuższy okres gimnazjum. 

- Kopę lat, jak tam, co tam? 
- Po staremu, trochę studiuję, trochę szukam pracy. 
- A dalej tańczysz? 
- Co? Zwariowałaś, wiesz ile ja mam lat? 
- Nie wiem, myślałam, że zawsze wiązałaś z tym przyszłość. Wiesz, za dzieciaka, trułaś mi dupę, że będę Cię oglądać na dechach Moskiewskiej opery. 
- Było minęło. 
- Prawda. Właściwie dlaczego? 
- Uświadomili mi, że nigdy mi się to nie uda. 
Może to i lepiej, gdzie ja bym z tego utrzymała. 
- Może to i lepiej. 

W tym momencie autentycznie coś we mnie pękło, poczułam kłucie na sercu i łzę, usilnie próbującą się wydostać z mojego oka. To wtedy zdałam sobie sprawę, jak łatwo przychodzi nam sprzedawanie swoich marzeń. Jak szybko to, co nazywamy dorosłością, podcina nam skrzydła, a codzienne życie mocuję kulę u nóg. Tak łatwo nam uwierzyć, że się do czegoś nie nadajemy, boimy się wybić ponad tłum. Marzymy o życiu z żurnali, a jednak nigdy nie uda nam się chociażby zbliżyć do niego, bo boimy się ryzyka i ciężkiej pracy, która się kryje za nim. 

- Norma, plany na życie się zmieniają. Ty to chyba chciałaś być artystką czy kimś takim, ha ha.
- A i owszem. 
- No to czym się Młoda zajmujesz? 
- No... jestem artystką


Agn.  
Zdjęcie: wallheaven