Chuj, że się starałeś

5/18/2015 Agnieszka 0 Comments


Nie ważne kim jesteś, skąd pochodzisz i czym się zajmujesz, wcześniej czy później życie pokaże Ci, że słowa "ważne, że się starałeś" działają dobrze w przedszkolu, ewentualnie na początku podstawówki, później są już jedynie usprawiedliwieniem, dla ciot, których życiowym osiągnięciem jest dożyć na jako takim poziomie do ostatniego (dziesiątego ewentualnie).
Nie chcesz tak żyć, prawda?

Życie to okrutna dziwka, nie ma co się z tym kłócić, nie znaczy to, że nie może być piękne, trzeba jedynie znać zasady gry.  Pogódź się z tym, że zazwyczaj wszystko co mówią Ci o życiu to kłamstwo, jedynie kolejna bajka, która ma podkolorować szare ulice, zamiast sprawić, żeby stały się barwniejsze.
Podziwiamy osoby charyzmatyczne, przebojowe, niebojące się podejmować wyzwań, jednocześnie wychowując sobie stado potulnych baranków, którzy w przyszłości zasilą stado szarych, nudnych korpośmieci.
Oczekujemy życia na 200% jedynie się o nie starając.

Ustalmy jedno, starać to się można o dziecko, bo ma się średni wpływ na to, a wszystko inne co jest na Twojej głowie masz zrobić, nie próbować.
Jasne, że w życiu są sytuacje,  nad którymi nie masz mocy sprawczej i w pewnym momencie jesteś zależny od innych osób, ale chodzi o to, żeby swoją robotę wykonać jak najlepiej.

Właściwie co znaczy "starać się"? Chcieć, a nie potrafić? Raczej lenistwo wchodzi tu w grę. Ja na przykład bardzo starałam się wcześniej wstać, ale po otwarciu oczu stwierdziłam, że robię sobie dzisiaj wolne. Absolutnie nie znaczy to, że nie dałabym rady, po prostu mi się nie chciało.

Inną sprawą jest to, że staranie się czasem nie może konkurować z fartem czy dobrą passą. Jednak kiedy ciężko pracujesz przynajmniej wiesz, że zrobiłeś wszystko co mogłeś, jeśli sam wciskasz sobie do ust "starałem się" to znaczy, że doskonale zdajesz sobie sprawę, że jest coś, może nawet kilka rzeczy, nad którymi mogłeś się bardziej skupić, zamiast opieprzać się przed fejsem.

A teraz na łeb spada Ci dachówka, bo zdajesz sobie sprawę, że życie kpi z Twoich starań, ambicji i poświęcenia, ni to jeden ni drugi raz przekonasz się, że ta dziwka ma różne, dziwne zachcianki. I tak oto świat oblewa Cię kubłem zimnej wody, kiedy szef olewa Twój projekt, który starałeś się wycackać od dwóch miesięcy, a cały fejm, wuadzę i wielkie pinionszki zgarnia kolega, któremu przypomniałeś o deadlinie dzień wcześniej.
I bądź tu człowieku mądry.

Ani ciężka praca, ani starania nie gwarantują Ci sukcesu, ale jedno z nich może Ci go ułatwić.
Zgadnij które.


Agn.

Zdjęcia: wallheaven